Monday, August 13, 2012

Thoughts of mid August!

odkąd dowiedziałam się, że nie będzie mi dane polecieć do Eire gryzie mnie milion myśli.
wydaje mi się, że z roku na rok coraz bardziej potrzebuję wakacji. i to takich totalnych.
bez rodziny itp., może to źle brzmi. ale ja tego potrzebuję. daje mi to niezmierne szczęście.
te 17 dni w górach były cudowne. tak beztroskie. i tak dobrze mi tam było.
dziś idąc w deszczu pomyślałam, że rok temu dokładnie tak wyglądał prawie każdy dzień. deszcz nie był mi straszny, uśmiechałam się gdy o tym myślałam. mimo, że pogoda strasznie dołowała, to na to wspomnienie łzy napływają mi do oczu. tam też czułam spokój. byłam na dwu i pół miesięcznym niewyobrażalnie beztroskim wyjeździe. może i zastanawianie się co by było gdyby nie ma sensu, ale mi jest to potrzebne.
ktoś kto obejrzałby film z mojego pobytu tam mógłby zapytać: dlaczego przed chwilą się rozpłakałam na myśl o chwilach tam? czy były one aż tak niewyobrażalnie wspaniałe? otóż nie. wcale, że nie. nie poznałam przyjaciół na całe życie czy też nie wykorzystałam w 100% czasu spędzonego tam. mimo to związałam się bardzo z tamtym miejscem i ludźmi, może przede wszystkim z ludźmi?
może to kwestia mojego charakteru. ale nie wiem. czuję potrzebę powrotu tam. czuję, że Bóg tego chce tak bardzo jak ja.

dwa różne światy, między którymi nie potrafię wybierać.
to takie nieprawdopodobne, że 2,5 miesiąca mogło tak zmienić mnie, że to nie były tylko jednorazowe wakacje. bo chce tam powracać przez długi czas. dopóki nie zmienię zdania.

No comments:

Post a Comment