ehh wczorajszy dzień okazał się niewypałem, reasumując nie wyrwałam tej ósemki, bo okazało się, że to tylko konsultacja była. strasznie podniosło mi to ciśnienie, bo najbliższy termin wyrwania to był 2 lipca - a ja nie mogę tyle czekać :/ miałam jednak chyba wielkie szczęście, bo poprosiłam panią aby się ze mną skontaktowała, jeśli się jakieś miejsce zwolni i bardzo miła pani kilka godzin po wizycie oddzwoniła z informacją, że na 29 o godz. 10.00 mogę się stawić na usuwanie :) przyznaję, poprawiło mi to humor i to bardzo. po powrocie do domu byłam tak wykończona, że tuż po rozpoczęciu się meczu padłam :( nie było mi dane obejrzeć, no ale cóż...od 4:20 do 20:50 na nogach trochę mi dało popalić ;) za to dziś wstałam o 7 i udało mi się w Rossmannie kupić to co chciałam ;) uświadomiłam sobie, że wczoraj byłam zaproszona na imprezę urodzinową, tzn. mówiłam solenizantce, że się nie stawie jednak nie byłam w końcu "schomikowana", więc w sumie mogłam się stawić...ale i tak bym nie wytrzymała imprezy do rana więc może to i lepiej :/ chociaż trochę szkoda, bo przydałoby mi się uczestniczenie w takiej imprezie ;) cóż..może jeszcze sobie odbije! :P a teraz co? siedzę i nie chce mi się ruszyć tyłka za drzwi :/ zbieram się na ten rower od godziny i zebrać się nie mogę, no! od jutra zaczynam czytać Potop ahahahahaha :D no niestety jak nie teraz to nigdy..ale tylko 900 spokojnie :D
podsumowanie:
*brak funduszy // ja chcę do Krakowa spotkać LS i w ogóle :(
No comments:
Post a Comment