szczerze powiedziawszy uwielbiam takie dni kiedy mam bardzo dużo do załatwienia, dziś objechałam pół Warszawy, no dobra może trochę mniej :P od 4:25 na nogach, potem wyjście z domu za późno (wrr!) czyli 4.54 i pędzenie na autobus na 5.03, następnie o 6.10 wyjechałam busem do W-wy, 7.50 na miejscu potem szybko szukać tego "Bagna" haha :D i koło 8.34 wyszłam i załatwiłam sprawę badania, choć nie do końca, następnie migiem kupić bilet, na dworzec wsiąść w 422 UPS! okazuje się, że nie na tym przystanku staje. Dojechałam wreszcie na to zdjęcie szwów koło 9.25 albo i później, wszystko cacy się goi, potem migiem w 26 tramwaj wsiadam i pod Ratusz do metra, potem genialna ja tak byłam zabiegana, że zaspałam stację, która była nota bene następną haha! no ale zapomniałam się i musiałam dwa przystanki się wracać, potem odebrać zdjęcia na "Bagno" i fruu znów do metra w stronę Kabat i koło 11 byłam dopiero na miejscu na założenie super "piękniaśnych" niebieskich gumek na szóstki, próbowałam zrobić zdj. ale nie wyszło, zostawiłam też badanie, zapytałam o to co trzeba było i fruu wracać do Centrum na busika. Okazało się jednak, że najbliższy jest o 13.15 ale nim to do mnie dotarło to chodziłam dziesięć razy w te i we wte, skończyłam w McDonaldzie z dwoma dużymi szejkami, czekoladowym i truskawkowym, trochę czuję się winna, bo promuję healthy lifestyle ale rozgrzeszam się, bo już 2 tydzień będę musiała jechać na jogurtach i domowych koktajlach <3 więc :P we wszystkich miejscach spotkałam się z fachową i ciepłą obsługą. Aż pozazdrościłam im tej pracy :)))) 15.15 wracałam już autobusem do domu i teraz moje niestety obtarte stopy zażywają zasłużonej kąpieli a ja jem "obiad"...oby tylko te gumki przetrwały do17 lipca, wtedy zakładam aparat to trochę dziwne, bo od dziś po następne 1,5 roku zawsze będę miała coś na zębach, teraz akurat pomiędzy nimi :P
coś o gumkach separacyjnych:
koloru niebieskiego :D (najistotniejszy szczegół;P) u mnie zakładane były tylko pomiędzy szóstki, aby zrobić miejsce pierścieniom :) oprócz jednej dolnej szóstki, która akurat miała dużo przestrzeni między sobą a siódemką na innych bardzo miła Pani założyła mi po dwie gumki, tam jedną bo nie było potrzeby się męczyć i na siłę wkładać drugą. całe zakładanie trwało ok. 3 minut - bardzo szybko i sprawnie, aczkolwiek Pani poinformowała mnie, że niektórzy pacjenci musieli się męczyć, bo bardzo trudno pomiędzy ich zęby wchodziły te gumki, także długość zakładania zależy już indywidualnie od każdej osoby. zakładanie gumek praktycznie nie boli jak dla mnie :) Pani powiedziała mi też, że zazwyczaj noszenie gumek pacjenci uważają za najgorszy etap całej ortodontycznej przygody, bo czują dyskomfort, mają coś pomiędzy zębami i chcą to zdjąć, ale nie mogą - u mnie na razie nie ma tego efektu, na upartego mogłabym sobie tak wmówić, ale po co? :D poza tym z informacji od przemiłej Pani - jeśli w ciągu pierwszych 5 dni (a nosi się 7 dni) wypadnie nam jakaś gumka bądź gumki, to musimy się zgłosić do ponownego założenia tej gumki, jeśli wypadnie np. 6 dnia to nie jest już to konieczne i możemy dać sobie spokój :) co do jedzenia podczas noszenia gumek - nic twardego, czyli wiadomo jabłka, gruszki, orzechy itp., schabowe itp. mięsa, jakieś twardsze bagietki itd...każdy w sumie chyba wie co jest twarde. zęby podczas noszenia gumek bolą mnie jeśli zagryzam szczękę, ale jak mam zęby tak luźno to czuć tylko, że coś mamy między tymi zębami, pewnie gdybym miała nosić je dłużej to i do tego bym się z czasem przyzwyczaiła. ja przerzucam się w 100% na dietę płynną, bo szkoda mi wydawać kasy na jechanie i zakładanie przypadkowej gumki, która mi spadnie. nie twierdzę, że jak będę jadła tylko płynne rzeczy to mi nie spadnie, ale na pewno zminimalizuje bardzo to prawdopodobieństwo. ostatnia rzecz: Pani mi powiedziała, że dziś jeszcze mogę w miarę gryźć i najeść się na zapas (haha:PP) ale od jutra już na pewno zero twardych rzeczy ;)
to tyle, ależ się rozpisałam :)) idę wcinać obiad! ♥ i odpisać Laurze ♥
goodbye :*
No comments:
Post a Comment